Moje TOP 5 nieoczywistych atrakcji Malty

Ok, kupiłeś bilet na Maltę, masz w planach spędzić świetne wakacje na wyspie o naprawdę wiekowej historii (w końcu pierwsze budowle są starsze od piramid w Egipcie!). Jednak co dalej? Same plany nie wystarczą, trzeba mieć pomysł! Na Malcie są pewne wspaniałe miejsca, których nie zaleca się omijać. Ja, ze swoją tendencją do nie dopinania wszystkiego na ostatni guzik oraz mając zbyt mało czasu, oczywiście nie do wszystkich tych miejsc dotarłam. Nie obiecuję, że nadrobię, jednak szczerze biorę taką ewentualność pod uwagę! Azure Window, Blue Lagoon, Valletta, Blue Grotto to bezdyskusyjnie największe atrakcje Malty. Zgodzi się z tym każdy przewodnik i pewnie każdy turysta poleci te warianty znajomym. I prawidłowo, bo wspomniane lokalizacje przypominają widokami rajskie pocztówki, a co za tym idzie – są wypełnione masą ludzi.

Moje TOP 5 nie jest odkrywcze i nie przedstawia zestawienia ultra dzikich i nieodkrytych miejsc na Malcie. Moje TOP 5 jest moje, czyli krótka, subiektywna selekcja atrakcji, które wywarły na mnie dobre wrażenie i z jakiegoś powodu je zapamiętałam. Enjoy!

1. SLIEMA
Zacznę od miasta, w którym spędziłam najwięcej czasu. Przez tydzień zdążyłam się nawet troszkę do niego przywiązać. Moja beznadziejna orientacja w terenie, przez którą ciągle się gubiłam, pozwoliła mi przypadkiem odkryć kilka ładnych zakamarków. Wąskie uliczki w charakterystycznym morskim klimacie przeplatają się ze sobą w całkowitym nieładzie. Myślisz, że skręcasz w prawo, a chodnik bez ostrzeżenia zawija się w pięć zakrętów, każdy w innym kierunku. Tak, spacerowanie mozolnym krokiem to zdecydowanie warta uwagi atrakcja w Sliemie!

Inne plusy tego miasta to dłuuugi deptak wzdłuż wybrzeża, rybne przysmaki, specjalne kocie parki, gdzie każdy mruczek żyje jak w raju i PRZEDE WSZYSTKIM najlepszy widok na słynny port w Vallettcie!

2. MDINA
Niegdyś jako stolica dumnie reprezentowała Maltę, do dziś ogrodzona jest murem, usytuowana na wzgórzu i odizolowana od otoczenia fosą. Przed mostem, za którym znajduje się brama wejściowa, stoją dostojne konie – brakuje jedynie rycerzy w zbrojach, by w pełni odczuć klimat średniowiecza. Mieszkańcy Mdiny (ok. 300 osób) mają bardzo ciekawy przywilej, mianowicie żyją w tzw. Cichym Mieście (Silent City), a to dlatego, że został tutaj wprowadzony zakaz wjazdu dla samochodów, które są „z zewnątrz”- za wyjątkiem taksówek oraz niezbędnym aut dostawczych i służb medycznych. Spacerując więc nieprzyzwoicie wąskimi uliczkami nie usłyszymy warkotów silników ani irytujących klaksonów!

3. MARSAXLOKK
Wioska rybacka, czyli miejsce obowiązkowe, jeżeli chcemy zobaczyć słynne kolorowe łódeczki! Ten drugi pod względem wielkości port naturalny na Malcie, serwuje turystom bajkową atmosferę, dzięki łódkom Luzzu, które wymalowane są głównie w trzech kolorach: żółtym, niebieskim i czerwonym. Tak jak w przypadku Mdiny, tak i tutaj swoje ślady zostawili Fenicjanie, a co najważniejsze są one nie zatarte do dziś. Tak, mam na myśli właśnie te kolorowe łódeczki! Ich początki sięgają nawet 700 wiek p.n.e! Inną ciekawostką jest prawdopodobnie podtrzymywanie starożytnych wierzeń po dzień dzisiejszy. „Oczy Horusa” są rzeźbione lub malowane na wspomnianych łodziach i symbolizują ochronę przed bezpieczeństwem oraz pełnie zdrowia. Nie wiem czy rybacy nadal w to wierzą, jednak takie oczyska możemy podziwiać niemal na każdej łódce.

4. KLIFY DINGLI
Atrakcja dość dobrze opisywana w przewodnikach, a ja z początku trochę się na niej zawiodłam. A może po prostu widziałam ich zbyt mało? Jednak z upływem czasu, patrząc na zdjęcia jestem bardzo zadowolona, że udało mi się tam dotrzeć. Klify, które w niektórych miejscach sięgają nawet 250 m, nie są często spotykane w południowej Europie, dlatego warto docenić ich urok i poczuć prawdziwie urwisty wiatr we włosach! Chyba najbardziej uwiodła mnie otaczająca cisza, w końcu nie było słychać zgiełku miasta, a jedynie pojedyncze śmiechy turystów. Wkoło nie ma żadnych budynków, tylko wysuszona od słońca trawa, skały i strome wybrzeże. Warto tutaj przyjechać chociażby po to, by usiąść na jednej z ławeczek z widokiem na morze.

5. PLAŻA GOLDEN BAY
Wiem, że jest masa innych plaż, które są lepiej ukryte, mniej dostępne, a może nawet i ładniejsze, jednak nie miałam okazji ich odkryć. Złota zatoka natomiast bardzo przypadła mi do gustu, w prawdzie trzeba było wypożyczyć leżak za kilka euro, ale piasek był tak gorący, że nie było innego wyjścia. Na Malcie nie miałam zbyt wiele czasu przeznaczonego na odpoczynek, a ta piaszczysta plaża umożliwiła mi tę chwilę relaksu i zrekompensowała wszystkie trudy podróży pięknymi widokami. Oczywiście poszłam też wykapać się w morzu. Tak dla ochłody, pomyślałam sobie. Woda była jednak tak gorąca jak i ten piasek.

 

0 Comments on “Moje TOP 5 nieoczywistych atrakcji Malty”

  1. Malta na blogach podróżniczych ostatnio rządziła nieprzerwaie – u Ciebie znalazłam coś czego nikt do teh pory nie wymieniał – czyli klify 🙂 I bardzo się ciesze że doddałaś coś innego do tego zestawienia – super! 🙂

  2. cześć! odnalazlam cię przez linkowe party u beaty z vademecum blogera i weszlam z ciekawosci, bo my wrocilismy z malty dwa tygodnie temu 🙂 i wiesz co? znalazlam jeden taki sam kadr z mdiny jak moj! 🙂 pozdrowienia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *