Skopje – Kanion Matka – Park Narodowy Mavrovo. Warto?

Kosowo jest tak niewielkie, że przejeżdżając je wzdłuż, złapaną na stopa ciężarówką można udać się w godzinną drzemkę. I tak pewnie by się stało, jednak nasz kierowca właśnie w Prisztinie miał załadunek, więc zamiast zrestartować siły zasypiając przy zakurzonej szybie, oglądałam niezbyt schludną stolicę Kosowa. Czułam się przytłoczona tym miastem, budynki nie trzymały się kupy, a największą popularnością cieszyły się wszelkie odcienie szarości. Banery reklamowe wypełniały powierzchnie każdego budynku, w dodatku mieszkańcy przemieszczali się jakby w popłochu. Może to tylko wrażenie, nie wykluczam, że miasto to gdzieś w głębi swojej betonowej dżungli dysponuje urokiem osobistym. [A z racji, że to mój blog to pragnę okazać światu moje emocje i wrażenia, dlatego wybaczcie moi mili za dotkliwe słowa, taka rola blogera :)]

Czy warto jechać do Skopje?

Umówiliśmy się z kierowcą ciężarówki, że po kontroli paszportowej na granicy zabierze nas w dalszą drogę, prosto do Skopje, stolicy Macedonii. Tak trafiłam do kolejnej bałkańskiej metropolii, jednak o wiele przyjemniejszej. Co zapamiętałam? Pomniki i fontanny w niezliczonych ilościach! To trzeba przyznać, mają rozmach! Pierwsze wrażenie niestety znów niezbyt ciekawe. Jednak już następnego dnia obudził się  we mnie promyczek empatii to tego miasta, zaczęłam dostrzegać potencjał, chęć rozbudowy i rozwoju. Coś podobnego ludzie podobno odczuwają przyjeżdżając do Łodzi. Na pierwszy rzut oka proste, trochę zaniedbane miasto przemysłowe, jednak z czasem jesteśmy w stanie z Łodzią się polubić.

Kanion Matka – Matka Natura

Lubię takie poranki. Budzę się, wyglądam przez okno, nie wiem gdzie jestem. Przez pięć minut patrzę się głęboko w oczy osiedlowego kota, próbując odnaleźć w nich duszę. Zrezygnowana zakładam wczorajsze ciuchy, zaczesuję włosy w koka i doskonale zdaję sobie sprawę, że wyglądam byle jak. Jem śniadanie przy stole z obcymi ludźmi, zmywam naczynia w obcym zlewie. Żegnam się z ratującą mnie (przed spaniem pod mostem) dziewczyną z CS, której prawdopodobnie już więcej nie będzie mi dane spotkać. Zakładam buty i wiem, że pójdę w nich dalej niż do sklepu po pieczywo. Pójdę w nich na wylotówkę.

Czas opuścić teren zabudowany. Stęskniłam się za szumem wody, leśnymi ścieżkami i brzęczeniem komarów nad uchem (wszystko jest prawie-prawdą). 16km od Skopje znajduje się Kanion Matka. Serio, jeśli jesteście w pobliżu to nie odpuszczajcie tej atrakcji, chyba że chcecie mieć wyrzuty sumienia przez resztę swojego podróżniczego zapędu! Mimo, że zbiornik wody jest sztuczny, bo powstał przez wybudowaną zaporę na rzece, to nie przeszkadza to w nazywaniu tego miejsca Macedońskim Rajem. Aby dostatecznie się nachodzić, a nie nadźwigać zapytałam pierwszą lepszą kobietę sprzedającą pamiątki czy mogę zostawić u niej w kanciapie plecak. Zgodziła się bez problemu.

Kanion można zwiedzić na kilka sposobów, jednak doświadczenie mam tylko w jednym – na piechotę. Podobno szlaków jest kilka, ale o tym też mi nic nie wiadomo. Po prostu, pierw wspinamy się po asfaltowej drodze koło zapory, mijamy cerkiew, restauracje i tadam! Wstęp do cudownej przyrody jest bezpłatny. Szlak jest szalony, ale w granicach rozsądku, barierki i wszelkie zabezpieczenia występują sporadycznie, a czasem bywa wąsko, oj nawet bardzo wąsko… Nie do końca wiem kiedy kończy się szlak, z czasem po prostu zaczyna się busz i oddalamy się od rzeki. Podobno dalej zapuszczają się już tylko nieliczni śmiałkowie. A teraz uwaga, strzelam! Myślę, że lądowa, ta podstawowa trasa ma około 3 km, ale mogę się mylić, jestem tylko kobietą z naprawdę kiepską orientacją w terenie.

Innym sposobem na zwiedzanie jest wypożyczenie łódeczki lub kajaku i popływanie sobie po kanionie. Nie korzystałam z tej opcji, jednak ruch na wodzie był tak intensywny jak i na lądzie, więc chyba się opłaca. Ja po prostu nadal wierzę, że kajak w ciągu paru minut wywróci mi się do góry dnem i utonę, a łódka rozbije się o ostre skały i znów utonę. Tak czy siak, polecam.


Ciekawostka na dziś:
w Macedonii idzie dość łatwo zauważyć popularność jaszczurek w faunie. Nie żadne obślizgłe robaki czy brzydkie pająki tylko piękne jaszczury! Co chwilę jakieś uciekały z chodnika na mój widok, a ja biegałam za nimi z aparatem.

Na noc kierujemy się do Parku Narodowego, bo przecież tam jest dużo trawy, znajdzie się dobre miejsce na namiot, będzie fajnie.

Atakują mój namiot! Nigdy więcej nie zasnę w Parku Narodowym.

…Może nie do końca atakują. Teraz jak to wspominam to w sumie nie wiem czemu tak rozpaczałam, w końcu przeżyłam noc na cygańskich osadach w Rumunii, także ten.

Gwiazdy dawały teatralny popis, dawno nie widziałam tak naszpikowanego w jaskrawe kropki nieba. Podniosłam głowę do góry, tylko na chwilę. Tylko na dwadzieścia minut. Miejsce na namiot nie było tak oczywiste jak sądziłam, teren płaski praktycznie nie istniał. No dobra, lekki spadek przecież nie może być tak odczuwalny w śpiworze. W efekcie końcowym całą noc zjeżdżałam w dół, jak na zjeżdżalni. Pod namiotem zawsze śpię na czuja, czyli niby śpię, ale jednocześnie ciągle nasłuchuję, a czasem nawet otworzę oko, gdy jakiś dziki pies zacznie wąchać mój dom. Jednak tej nocy od razu zerwałam się na równe nogi (na tyle ile umożliwia to namiot). Coś/ktoś biegł dokładnie na namiot. Dźwięk narastał i przeszywał mnie do samej kości, charakterystyczny szelest trawy, stanowczość w każdym kroku, trzeszczenie pod stopami/łapami. Agresja. Determinacja. Jakby zaraz miało uderzyć wprost we mnie. I mnie zjeść. Byłam przekonana, że był to jakiś zły człowiek, a przed oczami stanęły mi wszystkie najstraszniejsze sceny z horrorów. Kilka minut niepewnej ciszy… co to jest? Co to zamierza zrobić? Wiecie, może jestem panikara, ale jeśli ktoś nie spał na dziko pod namiotem to być może nie rozumie pewnych obaw. To nie jest takie hop siu, trzeba uwierzyć, że ten kawałek cienkiego materiału jest w stanie ochronić cię przed całym zewnętrznym złem gdziekolwiek jesteś i jakkolwiek daleko jest cywilizacja. Potem już z górki. Tej nocy tajemniczy nieznajomy zniknął i nie wrócił, jednak obudziły się inne stworzenia. Słyszałam jak leśne zwierzaki otoczyły mnie z trzech stron, wąchały, zaciekawione lekko drapały, a czasem odcisnął mi się czyjś pyszczek w tkaninie namiotu. Dzik? Lisek? Nie wiem, ale było łagodne. I w takim towarzystwie usnęłam, ciągle nasłuchując.

Najgorszy mój nocleg i tak był w Grecji… będzie i o nim. Był serio przerażający.

Zatopiony kościół Mavrovo

Do Parku Narodowego Mavrovo przyjechałam w pogoni za kościołem pod wodą. Brzmi fajnie, prawda? Zatopiony, opuszczony budynek, który wyłania się nieśmiało znad jeziora. Tłumaczę kierowcy o co mi chodzi, a ten usilnie chcę mnie podrzucić do takiego nowego, świeżo wybudowanego kościoła, w pełni na lądzie. Upieram się jednak przy swoim. W końcu dochodzimy do porozumienia, wysiadam, patrzę, a rozczarowanie uderza mnie jak młot o stół. Woda wyschła. W dodatku budynek mocno podniszczał, w zasadzie jest to już ruina od dawien dawna, a zdjęcia w Internecie kłamią. Podchodzę bliżej. Skoro już tu jestem to się rozejrzę, wejdę do środka. Szybko przyznaję, że kościół trzyma klimat albo po prostu mam słabość do opuszczonych miejsc. Bujna roślinność, trawa i mech pokrywają stare cegły, niestety dach dawno się zawalił. Podejrzewam, że dziś kościół ten już nie istnieje…

 

7 Comments on “Skopje – Kanion Matka – Park Narodowy Mavrovo. Warto?”

  1. Te tereny są mi nieznane. Zawsze ciągnęło mnie do Francji, Włoch i Hiszpanii, może dlatego, że z wykształcenia jestem romanistką i językowo jest mi łatwiej. 🙂 Ale widzę, że warto zajrzeć również nieco na południowo-wschodnią część Europy. 🙂

  2. Myślałam, że tylko chorwackie jaszczury mają to do siebie, że potrafią Ci zajść drogę w najmniej oczekiwanym momencie 😛 A tu proszę. Ciekawy wpis. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zobaczyć te miejsca, szczególnie Park Narodowy Mavrovo.

  3. Przejeżdżałam ostatnio autokarem przez Macedonię, niestety większość już późnym wieczorem. Zaciekawił mnie bardzo ten kraj. Wpisałam go już na listę tych miejsc, które chcę zobaczyć. A Ty mnie jeszcze zaciekawiłaś bardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *