Jak podróżować i nie zbankrutować?

tanie podróżowanie

Wakacje za grosze? W zasadzie to tak. Jeśli chęć zwiedzania świata jest większa niż obowiązek noclegu w hotelach z basenem czy jedzenie codziennie ciepłych, dwudaniowych obiadów to da się nawet wyjechać do Afryki, na dwa tygodnie i przetrwać za 700zł wraz z biletami lotniczymi. A jeśli dla kogoś priorytetem jest zobaczyć miejsca, które dotąd widział tylko w Internecie, a przy tym nie boi się obcować z naturą to może nawet zjechać sporą część Bałkan samochodem za kolejne, piękne 700zł wraz z paliwem i dwutygodniowym bagażem nowych doświadczeń.
Wiele razy po szybkim streszczeniu moich wakacji usłyszałam „ Ja bym tak nie mógł..” i owszem, nie przeczę, bo spanie gdzie popadnie i błądzenie po zagranicznych wsiach nie jest dla każdego. Ludzie boją się zgubić, boja się, że nocą wilk zje ich namiot czy kierowca ciężarówki wywiezie gdzieś w siną dal i wydłubie oczy. Cóż, wszystko jest możliwe… ale przecież bez ryzyka nie ma zabawy!

Dlatego, jeśli jesteś przeciwny nowym wyzwaniom, lubisz wygodę, a na wakacje masz nieograniczoną ilość pieniędzy to ten wpis nie jest dla Ciebie.

W każdym razie, niedawno wróciłam z Czarnogóry i chce zaprezentować kilka , być może już znanych, lecz skutecznych porad jak podróżować tanio samochodem i jak w ogóle do tego się zabrać. Większość zasad zaczerpniętych jest z doświadczeń autostopowych, o których można naczytać się na forach. Jednak biorąc swój samochód jako główny bagaż na dłuższy i dalszy wyjazd można narazić się na pewne komplikacje finansowe bądź organizacyjne.

1.   PAKOWANIE
Tutaj ważna jest kolejność, najpierw do auta trzeba zmieścić ludzi, a dopiero później plecaki, śpiwory, namioty i jedzenie. Niby logiczne, ale nie takie proste. Na paliwie nie da się zaoszczędzić, ale gdy koszta podzielą się na wszystkich pasażerów to nawet benzyna nie robi aż tak dużej krzywdy portfelowi. Jednak aby mieć z kim się dzielić i czym wypełnić pojazd należy znaleźć odpowiednią liczbę osób. Polecam trzy osoby plus kierowca, ponieważ zgniatanie się w trojkę z tyłu przez kilka ładnych godzin nie jest komfortowe. A zdanie „minimalizujcie bagaże” nie zawsze jest dla wszystkich oczywiste (pozdrawiam ekipę 🙂 ). Przez pierwszych kilka dni praktycznie siedziałam na zupkach chińskich, pasztety wysypywały się z każdej skrytki auta, a pod nogami miałam litry wody, mapę i aparat. Nasz samochód w dniu wyjazdu nie mógł się domknąć, wykorzystana była każda wolna przestrzeń, a po tygodniu jazdy w bagażniku nic nie można było znaleźć. Żarcie z Polski to podstawa, bo po co mam kupować chorwacki, dwa razy droższy pasztet, który na dodatek jest niesmaczny?
Natomiast jeśli obawiacie się, że Wasz samochód nie da rady na dłuższy odcinek drogi lub jest mały i niepojemny to fajnie jest zorganizować drugie auto. Zawsze jest raźniej w więcej osób i w razie potrzeby istnieje wzajemna pomoc. W tym przypadku polecam wziąć CB radio! Kolejnym ważnym punktem jest porządny plik różnorodnej muzyki. Gwarantuje, że po dwóch tygodniach muzułmańskich hitów zatęsknicie za polskimi klasykami.

Tak na marginesie! Radzę zaopatrzyć się w Zieloną Kartę i to jeszcze przed wyjazdem z kraju! Wyrobienie jej w Polsce jest podobnież bezpłatne, natomiast w przypadku jej braku np. na granicy Bośni i Hercegowiny czy Czarnogóry będzie trzeba ją zakupić na miejscu i to za kilkanaście eurosów (Bośnia – 30 ojro, Montenegro – 15 ojro). Opłata ta jest konieczna, inaczej nie zostaniemy wpuszczeni do kraju!

2. GDZIE PARKOWAĆ?

Zmorą kierowców są płatne parkingi, które w dużych miastach po kilku godzinach zwiedzania centrum, kosztują tyle co trzy obiady. Wiadomo, skoro mamy samochód to możemy podjechać gdzie chcemy i jak blisko celu chcemy. Nie musimy iść kilka kilometrów piechotą, bądź wydawać pieniądze na bilety komunikacyjne w przypadkowej stolicy. Jednak auto gdzieś zostawić trzeba, a im bliżej centrum tym jest to bardziej kłopotliwe.
Nasz wybór: Pod kościołem w Mostarze, przy supermarkecie w Splicie, przy centrum handlowym w Banja Luce oraz na parkingach osiedlowych przeznaczonych dla mieszkańców (Siofok i Wiedeń). Jak będziemy odrobinę cierpliwi to uda się nawet znaleźć bezpłatne miejsca parkingowe, które są nieco poza głównymi ulicami ( w Budapeszcie).

3. NOCLEGI
No dobra, jedziemy, muzyka gra, wszyscy się cieszą. Tak upływa kilka godzin, lecz kierowca jest już zmęczony, a na dodatek zapada zmierzch. Co teraz? Jak połączyć spanie pod namiotem w ustronnym miejscu z pozostawieniem gdzieś samochodu? Zjeżdżając z głównej drogi w typowo wiejską, wydawało mi się nieodpowiedzialne, by zostawiać auto z całym naszym bagażem w niewidocznym miejscu. Tak więc albo my bylibyśmy widoczni nocą albo Dzielny Leon. Naszym rozwiązaniem było udawanie, że mamy auto terenowe i w miarę możliwości podjeżdżaliśmy pod sam namiot. Często wiązało to się z odgarnianiem kamieni z drogi i z jazdą przez krzaki.

Muszę przyznać, nocą było tam trochę strasznie…

Inną możliwością jest spanie w aucie. Udało nam się to kilka razy i wcale nie przeszkadzał mi kot chodzący w nocy po masce czy facet, który kazał nam o 5 rano wynosić się z jego prywatnego terenu… W Makarskiej natomiast w ten sposób nocowaliśmy na parkingu przy Lidlu, rano darmowa toaleta i świeże bułki! W Budapeszcie skorzystaliśmy z CouchSurfingu, a dla różnorodności czasem zatrzymywaliśmy się na campingach (bardzo polecam AutoCamp w Bośni przy jeziorze Jablanicko). Jednak fenomenem był nocleg przy wodospadach Kravica. Nie ma najmniejszego problemu, by rozbić tam namiot (pytaliśmy nawet właścicielki baru) . Zasypiając cały czas słyszałam szum spadającej wody, a co ważniejsze, w końcu było mi ciepło! Rankiem można się odświeżyć i wykąpać w jeziorze – w sensie dosłownym – szamponem i żelem pod prysznic! Świetne uczucie wparadować do pobliskiej wody i poczuć się jak w wannie.

4. HIGIENA

Jedna z luksusowych łazienek na campingu

Jednak jedna kąpiel to za mało na cały wyjazd. Na niskobudżetowych wycieczkach nadal bierzemy pod uwagę możliwość odświeżenia się na stacjach benzynowych, w łazienkach dla niepełnosprawnych w centrum handlowym, a od biedy chusteczki nawilżające też dają radę. A tak poza standardem, na przykład w Chorwacji na mapie ujawniło nam się jezioro Perucko, czyli nasza kolejna naturalna wanna. Rano wystarczyło znaleźć odpowiedni zjazd, wziąć szybko ręcznik w rękę i znów mogłam poczuć się jak beztroski dzieciak. Nie lubię sobie komplikować życia dlatego takie proste rozwiązania są najlepsze, w końcu woda to woda. Jednak w celu umycia zębów polecam już wodę mineralną.

Zaletą tego typu wyjazdu jest przede wszystkim wygoda. Nie muszę dźwigać 10kg plecaka, zwiedzam piękne miejsca bez ciężaru na plecach, ze swobodą. Nie stoję po 4 godziny przy drodze z tabliczką w ręku (chociaż nawet jeśli lubię tak stać to nie przez pół dnia!) Dzielny Leon był moim domem, moją przebieralnią, jadalnią, a czasem sypialnią. Samochód dawał mi poczucie bezpieczeństwa podczas nocnej jazdy po Bośniackich lasach i po wczesno wojennych mostach. Jechaliśmy tam gdzie chcieliśmy i kiedy chcieliśmy. Wspaniale jest pokonywać górskie, kręte drogi, czuć wiatr we włosach, w jednej ręce trzymać mapę a w drugiej piwo i nawigować kierowcę. A jaka to przyjemność wejść do auta i na spokojnie umalować się przy lusterku! Autostopu na pewno nie porzucę, lecz ten wyjazd sprawił, że naprawdę się odprężyłam oraz czułam pełną swobodę i komfort podróży.  Chcę w życiu spróbować wszystkich metod poruszania się po globie a nie ograniczać się do jednej, dlatego zdecydowałam się na takie wakacje a nie inne. Aby tanio podróżować wystarczy trochę sprytu, szczyptę wyobraźni i odrobinę zaufania do świata.

Na Węgrzech bardziej opłaca się kupić wino niż piwo, ponieważ kosztuje tam tyle co u nas przeciętny jabol, a mimo wszystko tak nie smakuje!

PODSUMOWUJĄC: Pamiętaj, by unikać autostrad, nie tylko dlatego, że są płatne, lecz też dlatego, że trasa wtedy jest nudna. Podstawą jest namiot i jedzenie z Polski. (Polecam pasztety, paprykarze, tuńczyki, płatki do mleka i ‘szybkie dania’) Dobrą opcją jest zabranie ze sobą małej kuchenki gazowej. Pamiętaj o ładowarce samochodowej. Lepiej wybrać się na dwa lub nawet trzy auta. Paliwo dzielimy na wszystkich pasażerów po równo. Wafle ryżowe dobrze zastępują chleb i się nie starzeją. Najlepiej, by w aucie było dwóch kierowców lub osoba znająca się na mechanicznych usterkach. Im więcej władujecie niepotrzebnych rzeczy do bagażnika tym więcej auto będzie spalało, więc mimo wszystko pakujcie się z głową. Przed wyjazdem poszukajcie, w których państwach jest najtańsze paliwo i starajcie się tam tankować. Pamiętajcie o Zielonej Karcie jadąc na Bałkany! O dowodzie rejestracyjnym czy ubezpieczeniach chyba nie muszę wspominać.

 

0 Comments on “Jak podróżować i nie zbankrutować?”

  1. Cholernie Ci zazdroszczę pomysłu , ale najbardziej odwagi ,przy takim sposobie zwiedzania świata jest bardzo potrzebna . Z przyjemnością czytam każdy Twój wpis i czekam na więcej i więcej …………i więcej . Tak trzymaj ! ! POWODZENIA :):) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *